portrety uczestniczek i uczestnika

Anna

portret_anna

Mam na imię Ania i jestem matką lesbijki.

Moja córka ma 27 lat. 3 lata temu „wymusiłam” na niej coming out. Przytuliłam ją, ukochałam i dałam do zrozumienia, że jestem z nią. Oczywiście później w samotności wypłakałam całe morze łez.

Nic nie wiedziałam o homoseksualności i nigdy nie spotkałam osoby „homo”.

Szukałam różnych informacji w internecie i znalazłam. Między innymi dowiedziałam się o organizacji KPH. Zanim jednak zwróciłam się o pomoc do KPH poszłam do psychologa. To on pierwszy wysłuchał mnie i wskazał właściwą drogę postępowania. On także poradził mi kontakt z KPH. Dość szybko zrozumiałam, że nie mogę tracić czasu, nie mogę zostawić córki samej z problemem. Musiałam jednocześnie wesprzeć ją a przede wszystkim siebie. Potrzebowałam wiedzy i kontaktów z osobami, które mają podobne problemy.

Tak trafiłam trochę przez przypadek a może pchnięta jakąś „niewidzialną siłą” na pierwsze w Polsce spotkanie rodziców dzieci LGBT, które odbyło się w Łodzi. Poznałam cztery wspaniałe matki. Wspierałyśmy się. Każde spotkanie dodawało mi otuchy i odwagi.

Później uczestniczyłam w pierwszych ogólnopolskich warsztatach dla rodziców tzw. „Akademii Zaangażowanego Rodzica”, które odbyły się w Warszawie. Tam było nas już ok. 12. Wszystkie matki wspaniałe, z podobnymi problemami i przeżyciami. Wszystkie te spotkania dały mi ogromną wiedzę, siłę i wsparcie.

Dziś mogę powiedzieć, że jestem już innym człowiekiem. Wiedza, którą zdobyłam przez ten czas procentuje. Moje relacje z córką bardzo się poprawiły (choć nigdy nie były złe). Sama dokonałam własnego coming outu.

Od tamtego pierwszego spotkania rodziców upłynęły już trzy lata. Przez ten czas zrodziła się we mnie chęć pomocy innym. Nieśmiało (bo nie wiem czy potrafię) zaangażowałam się w pracę na rzecz rodziców osób LGBT.

Kochani Rodzice! Gdy nasze dzieci są szczęśliwe to i my jesteśmy szczęśliwi! Nie ma chyba większej wartości niż miłość w rodzinie.

Ania

Edwin

portret_edwin

Mieszkam pod Warszawą a mój 21-letni syn we Wrocławiu. O tym, że jest gejem Krystian napisał mi w liście. To było siedem miesięcy temu. Usiadłem z wrażenia. Przeczytałem raz, drugi, trzeci, czwarty. Nie, nie to, że świat mi się zawalił. W głowie tłukła mi się inna myśl, słowo honoru: jak on musiał się męczyć, jak on musiał się z tym wszystkim męczyć, dusić się? Ten list noszę od tamtej pory cały czas przy sobie. Zadzwoniłem do niego i podziękowałem mu, że mi to powiedział. Zapewniłem, że nic się w naszych relacjach nie zmieni i że go kocham. A on, jakby mu ze 200 kilogramów bagażu nagle z pleców zdjęli! Mówił, że było mu źle z tym, że mnie okłamywał. Teraz może już oddychać świeżym powietrzem. Krystian to jest fantastyczny facet. 192 cm wzrostu, przystojny, inteligentny, oczytany. Studiuje, gra na skrzypcach. Każdemu ojcu życzę tak wspaniałego syna.
Potem, szukając informacji o homoseksualności, odwiedziłem różne fora internetowe. Tak szybko jak na nie wszedłem, tak i szybko z nich wyszedłem. Ile tam wulgarności, agresji, wyzwisk, obelg. Nie godzę się na to! To są cudowni, normalni ludzie, a w naszym kraju niestety nie mogą czuć się bezpieczni. I ja też ciągle się o bezpieczeństwo Krystiana martwię. Gdy wspomniał mi o Akademii Zaangażowanego Rodzica postanowiłem przyjść. Dołączyłem do grupy mam na sam koniec, na ostatni zjazd, więc może nadrobię zaległości w tegorocznej edycji.

 

Sylwia

portret_sylwia

Lubię spać, śpiewać, czytać, rozmawiać…. i rafaello!
Jestem zwyczajną kobietą, trochę żoną, trochę matką a nawet babcią. Nie ominęły mnie życiowe problemy i nie przeszłam przez życie „lekką ręką”.

Mam dwie córki. Tak inne jak noc i dzień, obie wspaniałe i kochane. Różnią się wiekiem, kolorem oczu, włosów, cery, podejściem do życia i orientacją seksualną.
Uwielbiają się sobie zwierzać do późnej nocy, malować oczy, i plotkować o swych sympatiach.
Młodsza z córek jest homoseksualna i nie boi się ze mną rozmawiać o sobie.
Chciałam je wychować tak, by nie bały się mówić co myślą i czują. I by szanowały cudze uczucia.
Z tego chyba powodu Rox nie obawiała się coming outu i dała mi czas na „przetrawienie” wiadomości w moim tempie. Ten czas był mi potrzebny by poukładać sobie w głowie nowe wiadomości.

Potrzebowałam się wypłakać, przejść czas zagubienia, strachu, zakłopotania, niewiedzy i wreszcie otwarcia się na nową osobę, która stała przede mną i cierpliwie czekała co ja zrobię dalej.
Chyba każda matka ma jakieś wizje przyszłości swojego dziecka. Ja też takie miałam przed jej coming outem. Musiałam więc zobaczyć w mojej córce zupełnie inną osobę. Stojąc z boku i rozmyślając jeszcze nad przyszłością stwierdziłam w końcu, że nic się nie zmieni, że przecież zawsze chciałam by córka miała kogoś bliskiego, by kochała i była kochana, by miała dom, w którym ktoś będzie na nią czekać. Wszystko jest więc dobrze i mogę przestać się martwić, bo kiedyś jakaś kobieta moją córkę uczyni szczęśliwą. A przecież o to mi chodziło.

Między nami był kiedyś dystans, którego nie rozumiałam. Dziś wiem, że zanim mi o sobie powiedziała, miała wiele wątpliwości, obaw i rozterek związanych z tym co będzie jak „wyjdzie z szafy”. Zaufała mi jednak. Powoli nasze rozmowy były coraz śmielsze i coraz bardziej otwarte.
To wielka ulga widzieć radość w oczach mojej córki. Czuć zaufanie. Móc otwarcie rozmawiać o problemach, uczuciach, planach. Zwyczajnie, naturalnie….po prostu.
To oczywiste, ze przeszłyśmy niełatwą drogę do tego etapu, ale zrobiłyśmy to razem i ani na moment nie dałam jej odczuć, że jest gorsza, zła czy inna. To nas zbliżyło.

O uczuciach trzeba rozmawiać. Trzeba otwarcie powiedzieć, że coś nie jest dla nas łatwe, albo że kochamy, ale potrzebujemy czasu.
To procentuje pozytywnie.
Dziś sama robię coming outy. Jestem po tak wielu życiowych przejściach, że nie boję się cudzych reakcji i jestem nawet gotowa na te negatywne .
Jeśli jest taka chwila, że ktoś pyta kiedy córka przyprowadzi chłopaka, mówię po prostu „ona będzie z kobietą, bo tak czuje”.
Czasem budzi to zdziwienie, czasem oburzenie, czasem akceptację. Ale nie mam zamiaru unikać tego tematu, bo nie jest to nic nienormalnego ani dziwnego i czas przestać robić wokół seksualności człowieka wielkie oczy ze zdziwienia.
Każdy ma prawo do szczęścia, a rolą rodzica jest wychować swe dzieci najlepiej jak potrafi, pomagać wejść w dorosłość i pozwolić na dokonywanie własnych wyborów nie oceniając i nie narzucając im swego modelu życia.
Każdy ma swoje własne życie do przeżycia.
Nadejdą różne wspólne chwile, święta, rocznice. I wiem że spędzimy je razem. I cieszę się, że do naszej rodziny wejdzie kiedyś jeszcze jedna córka. Tym bardziej szczególna -że wybrana przez moją kochaną córkę.

I tyle.

 

Maria

Witam, jestem Maria

Minęło kilka lat od kiedy mój syn powiedział mi o swojej orientacji homoseksualnej. Na początku było mi ciężko, jednak później zrozumiałam że tak musi być, a homoseksualność nie jest chorobą. Decyzja moja była oczywista. Jeszcze bardziej będę wspierać mego syna. Zdałam sobie sprawę że w jego świecie nie jest bezpiecznie. Na dłużej został mi tylko strach o niego, w Polsce jest tyle nietolerancji. Poprzez znajomą psycholog trafiłam na spotkania rodziców LGBT w Łodzi, gdzie poznałam cztery wspaniałe mamy. Wspólnie stworzyłyśmy grupę wsparcia dla rodzin i osób LGBT. Każde spotkanie dodawało mi otuchy i odwagi. Dzięki Kampanii Przeciw Homofobii, ukończyłam „Akademię Zaangażowanego Rodzica”. Tam
zdobyłam wiedzę na temat tożsamości psychoseksualnej osób LGBT. Uświadomiłam sobie jak bardzo dyskryminowane są osoby o innej orientacji i jak bardzo są pozbawione podstawowych praw, szczególnie Prawa Do Miłości i Równości. Wiedza i umiejętności które zdobyłam procentują. Zrodziła się we mnie chęć dzielenia się nią i doświadczeniem z każdym kto tego potrzebuje. Dlatego zachęcam innych rodziców do udziału w naszych spotkaniach rodziców lesbijek i gejów w Łodzi.

Pozdrawiam Maria

Aneta

portret_aneta

Nazywam się Aneta Ostrowska, jestem mamą Wiktorii. W zeszłym roku brałam udział w Akademii Zaangażowanego Rodzica. Zgłosiłam się do Akademii aby nauczyć się pomagać innym rodzicom osób homoseksualnych, biseksualnych i transpłciowych, którzy nie mogą odnaleźć się w nowej sytuacji życiowej po „coming out” swojego dziecka.

Coming out mojej córki miał miejsce  6 lat temu. Wiktoria powiedziała mi, że zakochała się ze wzajemnością w Oli, swojej koleżance z liceum. Przyjęłam to ze spokojem, zapewniłam ją o swojej miłości. Ale bardzo się bałam o to, jak będzie wyglądało życie mojej córki. Czy będzie szykanowana, stygmatyzowana, wytykana palcami? Moim największym zmartwieniem obecnie jest homofobiczna postawa części społeczeństwa i nieuregulowane sprawy osób LGBT w polskim prawie. Postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i chociaż w minimalnym stopniu zmienić sytuację społeczną i prawną. W tym celu zaangażowałam się społecznie i wraz z innymi osobami założyłam AKCEPTACJĘ Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Homoseksualnych, Biseksualnych i Transpłciowych. Stowarzyszenie ma na celu m.in. szerzenie postawy akceptującej w społeczeństwie i pomoc rodzinom osób LGBT. Osoby zainteresowane zapraszam na stronę https://www.facebook.com/Akceptacja