o stereotypach i uprzedzeniach

Psychologiczne i społeczne uwarunkowania stereotypów, uprzedzeń i dyskryminacji

Katarzyna Bojarska

Wprowadzenie do problematyki dyskryminacji

Dyskryminacją jest – świadome lub nieświadome – niesprawiedliwe traktowanie osób z powodu ich rzeczywistej lub domniemanej przynależności grupowej (ze względu na płeć, wiek, orientację seksualną, status materialny, wyznanie, pochodzenie, poglądy, niepełnosprawność itd.). Polega ona na utrudnianiu im równego i sprawiedliwego dostępu do przysługujących im praw, przywilejów i zasobów społecznych lub na zaniechaniu działania ułatwiającego do nich dostęp.

Dyskryminacja może być poparta wewnętrznym przekonaniem o tym, że dana osoba lub zbiorowość jest mniej wartościowa i nie zasługuje na te same prawa, co grupa dominująca w społeczeństwie. Jeśli tak jest, mówimy wówczas o dyskryminacji bezpośredniej wynikającej z uprzedzeń. Nie zawsze jednak mamy do czynienia ze świadomym uprzedzeniem. Czasem jakaś grupa jest dla nas tak nieistotna, że w ogóle nie bierzemy pod uwagę jej istnienia. Aby dopuścić się dyskryminacji, nie musimy nawet odczuwać wrogości do jej członków ani myśleć o nich świadomie jako o mniej wartościowych. Przejawiana przez nas dyskryminacja jest efektem naszej własnej nieświadomości, niewiedzy lub wygodnictwa. Mamy wówczas do czynienia z dyskryminacją pośrednią. Nierówne traktowanie może więc przybierać formę świadomego i aktywnego działania bądź też biernego i często nieświadomego ograniczania czyichś swobód i praw wskutek niedostrzegania lub bagatelizowania egzystencji danej grupy ludzi.

Aktywne formy dyskryminacji są bardzo spektakularne i widoczne, lecz to właśnie te bierne i nieświadome, choć na pierwszy rzut oka trudno dostrzegalne, są z reguły znacznie bardziej rozpowszechnione, a przez to uciążliwe w życiu codziennym osób należących do grup dyskryminowanych. Pośrednia dyskryminacja niektórych grup społecznych jest tak rozpowszechniona, że staje się „przezroczysta” i często nawet niewidoczna dla samych osób padających jej ofiarą. Nie przejawia się w formie czynnej agresji. Osoby z grup marginalizowanych często nigdy nie doświadczyły innego losu, więc nie mają możliwości porównania własnego doświadczenia z doświadczeniami osób z grupy uprzywilejowanej. W efekcie nie uświadamiają sobie, że ich życie pozbawione dyskryminacji byłoby znacznie łatwiejsze. Takie osoby często nie czują się dyskryminowane, mimo że dla obserwatorów z zewnątrz ich nierówne traktowanie może być widoczne.

Aby ułatwić zrozumienie powyższych treści, odwołajmy się do przykładu trzech poziomów dyskryminacji gejów, lesbijek i osób biseksualnych (w skrócie LGB): homofobii, heteroseksizmu i heteronormatywności. Homofobia jest spośród nich najbardziej widoczna. To nic innego jak uprzedzenie, czyli niezwykle oporna na zmianę, nieracjonalna i wroga postawa wobec tej grupy ludzi. Poza negatywnymi emocjami cechują ją nadmiernie uogólnione, a przez to krzywdzące i niesłuszne stereotypowe przekonania na temat „cech wspólnych” osób LGB. Daje ona o sobie znać przez wrogie wypowiedzi na ich temat, unikanie kontaktu z nimi, nierówne traktowanie w różnych sferach życia, aż po agresję fizyczną. Obrzucanie obraźliwymi epitetami, założenie, że osoby LGB z upodobaniem krzywdzą i molestują dzieci i dlatego nie powinny wykonywać zawodu nauczyciela ani wychowywać własnego potomstwa, niezatrudnienie osoby, która pasuje do stereotypu osoby homoseksualnej lub wyrzucenie z domu przez rodziców córki, gdy dowiedzą się o jej homoseksualności – to niektóre przykłady homofobii.

Heteroseksizm z kolei to założenie, że reprodukcyjny potencjał heteroseksualności automatycznie przekłada się na ogólną wyższość osób o orientacji hetereoseksualnej we wszystkich aspektach życia. To oni mają poczucie uprzywilejowania i prawa do decydowania o zakresie swobód i ograniczeń osób LGB. Heteroseksizm polega zatem na (nieświadomie) arbitralnym i nieuzasadnionym uzurpowaniu sobie przez ludzi heteroseksualnych wysokiego statusu oraz pozycji władzy i nadawaniu niskiego statusu oraz pozycji podległości ludziom LGB. Nie musi towarzyszyć mu wrogość do grupy o niższym statusie. Wystarczy, że osoby, które do niej należą, „znają swoje miejsce”, a mogą się cieszyć nawet życzliwie protekcjonalną postawą ze strony osób z grupy dominującej.

Heteroseksizm zawsze towarzyszy homofobii, lecz poza tym istnieje również tam, gdzie nie ma jawnej homofobii. Nieuświadomionym heteroseksizmem bardzo często kierują się na przykład osoby heteroseksualne, które wspierają emancypację populacji LGB. Przejawia się on m.in. w przeświadczeniu, że domaganie się godnego traktowania osób LGB ma większą wartość, jeśli postawę tę wyrażają osoby heteroseksualne. Kryje się za tym niesprawiedliwe, lecz niekwestionowane założenie, że wypowiedzi osób heteroseksualnych o środowisku LGB są bardziej wiarygodne niż samych osób LGB na swój własny temat. Mimo że intencje są dobre i szczere, nieświadomy heteroseksizm skutkuje tu protekcjonalnym traktowaniem, podtrzymującym podległą pozycję ludzi LGB i przeświadczenie, że osoby heteroseksualne mogą im ze swojej wysokiej pozycji wspaniałomyślnie udzielić poparcia czy pozwolenia lub postawić granice, których przekroczenie postrzegane jest jako „przesada”. Tymczasem tak jak ludzie heteroseksualni nie potrzebują pozwolenia od osób LGB, również osoby LGB mają takie samo prawo funkcjonować w społeczeństwie bez przyzwolenia ze strony osób heteroseksualnych. Dopóty ta akceptacja należy się wszystkim ludziom w równym stopniu, , dopóki nie łamią oni praw innych osób. Heteroseksizm widoczny jest wszędzie tam, gdzie mowa jest o tym, czy społeczeństwo – w domyśle heteroseksualne (sic!) – powinno „pozwolić” ludziom LGB na różne swobody i prawa.

Heteronormatywność natomiast to kierowanie się wszechobecnym i odgórnym założeniem, że wszyscy ludzie są heteroseksualni i pełnią w społeczeństwie tradycyjne role płciowe. Przejawia się ona w takich powszechnych wypowiedziach dnia codziennego jak: „Jurek, kiedy się wreszcie ożenisz?” (w domyśle: „Jesteś heteroseksualny, a więc kiedyś się musisz ożenić.”), „Czy masz już dzieci?” (w domyśle: „Musisz kiedyś mieć dzieci.”), „Anka, zapraszam na imprezę. Możesz przyjść z chłopakiem.” (w domyśle: „Jesteś heteroseksualna, a zatem masz partnera-mężczyznę.”) lub w tak niewinnych pytaniach jak: „Marta, jak miał na imię twój pierwszy chłopak?” (w domyśle: „Na pewno miałaś kiedyś pierwszego chłopaka i pewnie chętnie mi o nim opowiesz.”). Heteronormatywność wyłania się również w publicznych żartach, komentarzach i określeniach poniżających ludzi LGB czynione przez osoby heteroseksualne, które zakładają, że odbiorcami i odbiorczyniami ich wypowiedzi są tylko osoby podobne do nich. Osoby heteroseksualne z reguły stwarzają i przyjmują tego typu sytuacje z całkowitą swobodą. Są one tak powszechne i naturalne, że często wręcz „przezroczyste” i niezauważalne. Tymczasem dla osób LGB są to sytuacje bardzo kłopotliwe, bo z reguły oczekuje się od nich odpowiedzi zgodnych z heteronormatywnym schematem. Jego zburzenie wprowadza napięcie i konsternację, a odpowiedzialność za utrzymanie dobrego nastroju osób heteroseksualnych spada na barki osób LGB. Heteronormatywność jest więc tym rodzajem dyskryminacji, który nie wynika ze złej woli i nie musi kryć się za nią postawa świadomie homofobiczna. To rezultat niedoceniania ludzkiej różnorodności i nieuwzględniania w swoim otoczeniu obecności osób, które się od nas różnią.

Dyskryminacja ze względu na inne cechy niż orientacja seksualna również może przejawiać się na trzech poziomach: jawnej wrogości wobec przedstawicieli określonej grupy (poziom homofobii), bezzasadnego założenia o wyższości jednych ludzi nad drugimi (poziom heteroseksizmu) i nieuwzględniania istnienia osób z określonej grupy we własnym otoczeniu, nawet gdy nie towarzyszy temu jawna wrogość (poziom heteronormatywności). Poniżej kilka przykładów.

Przykłady dyskryminacji wynikającej z jawnego uprzedzenia:

  • ze względu na płeć (seksizm): „Wszystkie kobiety są rozwiązłe i skłonne do zdrady.”, „Mężczyzna nie nadaje się do pracy w przedszkolu.”;
  • ze względu na wiek (ageism): „Starzy ludzie są nietolerancyjni i mają wąskie horyzonty.”, „On ma przecież mleko pod nosem – trudno jego słowa traktować poważnie!”;
  • ze względu na niepełnosprawność (ableism): niezatrudnianie lub niezapraszanie na spotkania towarzyskie niepełnosprawnych przez osoby pełnosprawne, aby uniknąć „nieprzyjemności” obcowania z nimi;
  • ze względu na pochodzenie lub status materialny (klasizm): „Bezrobotnych należy wyrzucić na śmietnik. To darmozjady żyjące z moich podatków.”, wypraszanie „zbyt” skromnie ubranych osób z niektórych sklepów;
  • ze względu na etniczność lub wyznanie: w zapełniającym się autobusie miejsce obok ciemnoskórego pasażera pozostaje wolne (rasizm), szczególnie wzmożona przez obsługę centrum handlowego obserwacja ciemnoskórego klienta pod kątem ewentualnej kradzieży lub aktów terroryzmu, „Żydzi tylko czekają na to, aby przejąć władzę nad prawdziwymi Polakami” (antysemityzm).

Przykłady dyskryminacji wynikającej z założenia o wyższości jednych ludzi nad drugimi (niekoniecznie z jawnej niechęci):

  • ze względu na płeć (seksizm): „Dobrze prowadzisz samochód jak na kobietę.”, „Moja szefowa pod względem kompetencji dorównuje niejednemu mężczyźnie.”;
  • ze względu na wiek (ageism): „Hej, dziadek, otwórz buzię. Tylko bądź grzeczny i wypij lekarstwo!” (zasłyszana w szpitalu wypowiedź pielęgniarki skierowana do pacjenta);
  • ze względu na niepełnosprawność (ableism): zaniechanie na wyrost pewnych aspektów edukacji wobec osób niepełnosprawnych intelektualnie, „bo i tak nie zrozumieją”;
  • ze względu na pochodzenie lub status materialny (klasizm): przekonanie, że związek dwóch osób różniących się pochodzeniem społecznym jest mezaliansem, a więc czymś niestosownym;
  • ze względu na etniczność (rasizm): założenie, że ciemnoskóry uczeń powinien zapisać się raczej na dodatkowe zajęcia pozalekcyjne z tańca niż uczęszczać na kółko z matematyki.

Przykłady dyskryminacji wynikającej z nieuwzględniania istnienia osób różniących się od grupy dominującej:

  • ze względu na płeć (androcentryzm): męska forma w języku pełniąca funkcję normatywu, a żeńska – jedynie uzupełnienia, kojarzenie pojęcia „człowiek” głównie z mężczyzną – np. gdy spostrzeżemy kogoś w oddali i powiemy: „O, tam stoi jakiś człowiek!”, to zbliżywszy się możemy (nieświadomie) sprostować sami siebie: „A, nie! To kobieta.”;– ze względu na wiek (ageism): ulotki dołączone do leków zapisane mikroskopijną czcionką, co wskazuje na nieuwzględnianie obniżonej sprawności wzrokowej wielu ludzi w starszym wieku;
  • ze względu na niepełnosprawność (ableism): wysokie krawężniki, brak podjazdów dla wózków inwalidzkich lub wind w wielu publicznych instytucjach, kampania społeczna w jednym z hipermarketów mająca na celu ochronę praw osób niepełnosprawnych, lecz nieuwzględniająca ich istnienia (osoba niepełnosprawna zaparkowała swój samochód na miejscu dla niej wyznaczonym i robi zakupy. Nagle z megafonów dobiega komunikat: „Uwaga! Kierowca, który zaparkował samochód na miejscu dla niepełnosprawnych! Powtarzam! Kierowca, który zaparkował samochód na miejscu dla niepełnosprawnych!” – Osoba niepełnosprawna nadstawia uszu, wszak to do niej odnosi się ten komunikat. – „Proszony jest o spalenie się ze wstydu! Powtarzam! Proszony jest o spalenie się ze wstydu! To wstyd parkować na miejscu dla niepełnosprawnych!”. Kampania, choć szlachetna w intencjach, w ogóle nie przewiduje, że usłyszą o niej osoby niepełnosprawne, a w każdym razie nie bierze pod uwagę, jak one mogą odebrać ten komunikat. Osoba niepełnosprawna z dowiaduje się, że to wstyd parkować na miejscu dla niepełnosprawnych, co może dodatkowo wzmacniać poczucie napiętnowania. Pełnosprawność odbiorców była dla autorów reklamy społecznej tak oczywista, że zapomnieli dodać: „to wstyd, jeżeli osoba pełnosprawna zajmuje miejsce dla osób niepełnosprawnych”. Gdyby uściślić, że nagana dotyczy tylko osób pełnosprawnych, owa pomysłowa kampania nie budziłaby zastrzeżeń);
  • ze względu na pochodzenie lub status materialny (klasizm): używanie w oficjalnych pismach skierowanych do szerokiego grona odbiorców specjalistycznego języka, np. prawniczego, niezrozumiałego dla osób niewykształconych , co może im utrudniać korzystanie z własnych praw, niski standard bezpłatnych świadczeń zdrowotnych dyskryminujący osoby niezamożne, których nie stać na płatne usługi medyczne;
  • ze względu na etniczność lub wyznanie: częste serwowanie na zbiorowych imprezach z „zapewnionym wyżywieniem” tylko jednej potrawy bez żadnej alternatywy dla osób mających z racji nawyków kulturowych lub wyznania religijnego odmienne od większości potrzeby żywieniowe (np. brak potraw bezmięsnych); w efekcie niektórzy pełnoprawni uczestnicy i uczestniczki tych wydarzeń są systematycznie wykluczani, mimo że ich posiłek jest opłacony na równi z innymi

Stereotypy i uprzedzenia

Przyjrzyjmy się bliżej zjawisku uprzedzenia. W literaturze przedmiotu funkcjonuje wiele teorii Allport (1958) przytacza krótką i celną definicję: „myślenie źle o innych bez dostatecznego uzasadnienia”. Sam proponuje dwie bardziej rozbudowane. Według pierwszej uprzedzenie to „(…) wroga postawa wobec osoby należącej do jakiejś grupy, oparta o przynależność do tej grupy i w związku z tym, w przekonaniu osoby uprzedzonej, posiada nieprzyjemne cechy, przypisywane całej grupie” (s. 8). Według drugiej: „(…) może być ono wymierzone w grupę jako całość lub w jednostkę z powodu, że przynależy do tej grupy” (s. 10). W sytuacji generującej uprzedzenia „indywidualne cechy albo zachowania obiektu uprzedzenia nie zostaną zauważone lub będą pominięte” (Aronson, Wilson i Akert 1997). Weigl (2000) z kolei uprzedzenie określa jako „(…) powziętą z góry niechęć do innych tylko dlatego, że należą do jakiejś wyodrębnionej grupy społecznej” (s. 214). Jarymowicz (2001) w swej definicji podkreśla inny ważny aspekt: „[gdy postawy] operują bez względu na dopływ informacji, zwane są uprzedzeniami” (s. 33).

Uprzedzenie jest negatywną postawą, toteż – jak każda postawa – ma trzy zasadnicze komponenty (por. np. Aronson, Wilson, Akert 1997):

  • komponent emocjonalny – negatywne emocje skierowane przeciwko ludziom należącym do nielubianej grupy. Mogą mieć różną treść (np. nienawiść, obrzydzenie, lęk, pogarda, poczucie wyższości, lekceważenie, niesmak, antypatia, rezerwa, nieufność itd.) i nasilenie. To zasadniczy trzon uprzedzenia.
  • komponent poznawczy (przekonania) – stereotypy, czyli zgeneralizowane i sztywne przekonania, że w zasadzie wszystkie osoby z danej grupy mają w swojej naturze pewne wspólne, negatywnie oceniane właściwości, a ich brak u kogoś z danej populacji traktowany jest jedynie jako wyjątek od reguły.
  • komponent behawioralny (zachowania) – demonstrowanie negatywnych odczuć i przekonań na temat danej grupy w zachowaniu – słownym lub niewerbalnym. Może mieć zróżnicowaną formę i nasilenie, np. drwiny, poniżające żarty, wypowiadanie negatywnych poglądów, unikanie kontaktu, protekcjonalność, nierówne traktowanie, blokowanie, utrudnianie lub uprzykrzanie dostępu do niektórych miejsc i usług, agresja słowna, nawoływanie do nienawiści, agresja fizyczna, zabójstwo i ludobójstwo.

Stereotyp jest nieodłącznie związany z towarzyszącą mu reakcją emocjonalną. Błyskawicznie i automatycznie (a nawet nieświadomie) wzbudzana reakcja uruchamia się natychmiast, gdy w umyśle danej osoby pojawi się nazwa lub wyobrażenie nielubianej grupy. Od tego momentu nasze postrzeganie cech oraz działań osoby identyfikowanej z grupą darzoną przez nas niechęcią, staje się stronnicze. Zaczynamy interpretować jej zachowanie w sposób zgodny z naszym pierwotnym wyobrażeniem – stereotypem, czyli tak, aby potwierdzić nasze własne przekonanie, że ta osoba rzeczywiście ma negatywne cechy, które jej przypisujemy (Jarymowicz 2001).

Stronnicze staje się również nasze zachowanie wobec tej osoby, co najczęściej jest nieświadome. Zaczynamy traktować ją w sposób zgodny z naszymi własnymi przekonaniami na jej temat (np. agresywnie), tym samym nieświadomie prowokując u niej reakcje (np. agresję w odpowiedzi na agresję), które bez naszego negatywnego nastawienia w ogóle by nie wystąpiły. Następnie zwracamy uwagę na wywołane przez nas zachowania i traktujemy je jako dowód, że osoby z tej grupy rzeczywiście są takie, jak o nich myślimy („Od początku było wiadomo, że ci ludzie są nieprzyjaźni i agresywni!”). Ten efekt nosi nazwę „samospełniającego się proroctwa”. W ten przewrotny sposób uzyskujemy pewność słuszności naszego pierwotnego przekonania. To sprawia, że odtąd bardziej kategorycznie wypowiadamy nasze dotychczasowe sądy na temat osób z nielubianej grupy – bo przecież o jej negatywnych cechach przekonaliśmy się osobiście, a im bardziej ugruntowujemy w sobie ten stereotyp, tym bardziej wzmacniamy nasze negatywne emocje, a te, na zasadzie błędnego, koła wzmacniają nasze stronnicze postrzeganie.

Stereotypy jako szczególny rodzaj schematów

Stereotypy to szczególny rodzaj naszych umysłowych schematów-wyobrażeń na temat określonej kategorii osób. Dostarczają one uogólnionej i uproszczonej wiedzy o danej grupie. W naszym umyśle tworzy się wyobrażenie tej grupy jako niezróżnicowanej, zwartej zbiorowości bardzo podobnych do siebie ludzi. Istnieje ona jednak wyłącznie w naszym umyśle. Wszak należą do niej jednostki o bardzo zróżnicowanych cechach, mieszkające w różnych miejscach na świecie i niemające ze sobą kontaktu. Toteż owa „przynależność grupowa” jest w dużej mierze sztuczna i płynna. W momencie, gdy myślimy o „obcych”, np. robotnikach, wobec których mamy uprzedzenia, elektryk, który wczoraj naprawiał nam skrzynkę bezpiecznikową, wchodzi do nielubianej grupy, a prawnik, u którego byliśmy po poradę, wchodzi do grupy „naszych”, czyli tych, których lubimy. Z kolei za chwilę myślimy o „naszych” – np. o kibicach naszej ulubionej drużyny koszykarskiej, do których należy wspomniany elektryk, który teraz staje się „swój”, choć przed chwilą był „obcy”. „Obcym” staje się za to prawnik, który kibicuje innej drużynie, lecz jeszcze przed chwilą, w innym kontekście, należał do „swoich”.

Co więcej, musimy pamiętać, że mało jest ludzkich cech, które można definitywnie podzielić na rozłączne kategorie. Większość z nich jest płynna i stopniowalna pod względem nasilenia. Do tych płynnych kategorii należą wiek, męskość-kobiecość, orientacja seksualna, pochodzenie, kolor skóry, status materialny itd. Tymczasem nasz umysł ma tendencję do klasyfikowania ludzi na rozdzielne kategorie, co sprowadza bogatą rzeczywistość do kilku sztucznych szufladek, do których wrzucamy ludzi bardzo zróżnicowanych, jednocześnie arbitralnie określając granice, czyli obszary, w których kończy się jedna szufladka, a zaczyna druga. Tych granic w rzeczywistości nie da się obiektywnie określić, zatem osoba A może wrzucić do danej kategorii inne osoby niż osoba B.

Schematy racjonalne

Schematy osób powstają w różny sposób. W ich nabywaniu różną rolę pełnią procesy rozumowania oraz procesy emocjonalne. Schematy racjonalne nabywamy bądź poprzez informacje zasłyszane o ludziach należących do danej kategorii, bądź też poprzez bezpośrednie doświadczenia z nimi. W tym rodzaju schematów nazwa grupy nie jest pierwotnie kojarzona z określonym zabarwieniem emocjonalnym, a emocjonalny stosunek do jej przedstawicieli jest wtórny do naszej wiedzy na ich temat. Tego typu schematy mogą mieścić w sobie cechy oceniane zarówno pozytywnie, jak i negatywnie.

Podobnie jak stereotypy schematy racjonalne też są źródłem oczekiwań wobec osób z danej grupy. Jeżeli dostrzeżemy jakieś sprzeczności logiczne między poszczególnymi elementami naszego wyobrażenia lub między naszym wyobrażeniem a rzeczywistością, to budzi się w nas motywacja do ich wyjaśnienia i wyeliminowania. Korygujemy nasze przekonanie o tej grupie, aby owe logiczne niespójności zanikły. Wówczas np. rozbudowujemy nasz schemat. Najpierw uważaliśmy, że księgowi mają cechę A, ale zauważyliśmy, że osoba z tej grupy, którą właśnie poznaliśmy, ma cechę B, a nie A. Korygujemy nasze przekonanie i odtąd uważamy, że księgowi mogą mieć cechę A lub cechę B. Schematy takie mogą zawierać błędne elementy, jeżeli pochodzą z niepewnego źródła lub wynikają z niedostatecznej wiedzy i motywacji do jej pogłębienia. Jednak ich cechą jest podatność na modyfikacje pod wpływem nowych informacji, jeśli te podważają dotychczasowy schemat. Gdy spotkamy osobę z grupy, na temat której nasz schemat jest racjonalny, łatwo przychodzi nam traktowanie jej jako konkretnej osoby. Dzięki temu dostrzegamy jej indywidualne cechy. W związku z tym ten typ schematów jest względnie elastyczny, a człowiek ma stosunkowo dużą kontrolę nad towarzyszącymi im emocjami.

Schematy nieracjonalne (stereotypy)

Stereotypy to schematy osób, które są niezwykle oporne na zmianę i tworzone na bazie afektu, czyli silnych, automatycznych emocji. Oznacza to, że już w momencie ich nabywania, wyobrażeniu danej grupy towarzyszą rozpowszechnione w społeczeństwie silne negatywne emocje, które są odpowiedzialne za stronnicze przetwarzanie informacji na temat osób z tej grupy oraz nasze zachowanie wobec nich. Skojarzone z wyobrażeniem grupy emocje mają to do siebie, że pojawiają się automatycznie i nieświadomie, co uniemożliwia nam kontrolę nad nimi.. Jedyne, co możemy zrobić, to w miarę możliwości kontrolować nasze zachowanie. Możemy pójść za uprzedzeniem i zachować się tak jak podpowiadają nam emocje, np. okazać niechęć. Możemy też w ograniczonym zakresie powściągnąć nasze emocje i np. zachowywać się uprzejmie na przekór odczuwanej nadal w głębi niechęci. Stereotypy są źródłem sztywnych i niepodatnych na zmianę oczekiwań odnośnie do członków nielubianej grupy. Nasze przekonania na ich temat mogą być nawet sprzeczne (np. raz myślimy: „kobiety to przebiegłe kusicielki, które podstępnie osiągają, co chcą”, a za chwilę: „kobiety to nieinteligentne i naiwne istoty, które nie umieją sobie samodzielnie radzić”, zob. też Rokeach 1960). Oznacza to, że najważniejsze jest, aby przekonania o danej grupie były jednolite pod względem znaku towarzyszących im emocji, a ich logiczna niezgodność była przez nas ignorowana.Granica między schematami racjonalnymi a stereotypami jest płynna – schematy różnych grup i u różnych osób są w rozmaitym stopniu racjonalne lub nieracjonalne. Powyższy podział schematów jest zatem tylko podręcznikowym uproszczeniem. W rzeczywistości obecne w naszym umyśle schematy grup społecznych i związane z nimi postawy będą w różnym zakresie podatne na korektę, w zależności od tego, jak dalece są efektem bezrefleksyjnego przejęcia ich od innych, a jak dalece są efektem własnej refleksji. Im bardziej rozumowe jest źródło postawy, tym bardziej jest ona racjonalna, uwzględniająca zróżnicowanie wewnątrzgrupowe i w konsekwencji mniej kategoryczna, o mniejszym natężeniu emocjonalnym oraz bardziej podatna na zmianę.

Mechanizmy powstawania marginalizacji

Stereotypy i uprzedzenia nabywamy w toku dziedziczenia społecznego. Oznacza to, że dyskryminacja określonych grup jest uwarunkowana społecznie, tzn. wynika ze sposobu, w jaki jesteśmy wychowywani (socjalizowani) w dyskryminującym społeczeństwie. Dorastając w zachodnim świecie, uczymy się:

a) przyjmować za model „typowego” czy „normalnego” człowieka – białego, heteroseksualnego mężczyznę, reprezentującego klasę średnią, w wieku około 30 lat, o chrześcijańskim rodowodzie (por. Carbado 2000, Kleinman 2002); ludzi, którzy odbiegają od tego modelu, postrzegamy jako odbiegających od naszego wyobrażenia o kimś „typowym”, czyli jako „innych”, „odmiennych”,

b) podejścia do względnych kulturowo (czyli nieuniwersalnych i nieponadczasowych) oczekiwań społecznych jako do obiektywnych i bezwzględnych wyznaczników „normalności” lub „nienormalności”,

c) negatywnych postaw i stereotypów, czyli uprzedzeń wobec osób wykraczających poza sztywne społeczne oczekiwania. Nabywanie uprzedzeń i dyskryminacji ma różne uwarunkowania kulturowe w zależności od tego, jakiej grupy społecznej dotyczy. Nauka uprzedzeń z reguły zaczyna się już w dzieciństwie. W naturze reakcji emocjonalnych leży ich znaczna „zaraźliwość”, czyli łatwe udzielanie się osobom przebywającym blisko siebie (Bargh 1999 za: Jarymowicz 2001). Dziecko jak radar wyłapuje negatywny klimat emocjonalny (zgroza, niesmak, nienawiść, obrzydzenie, pogarda) płynący od osób znaczących (rodziców, nauczycieli itd.), kiedy mowa o nielubianej kategorii ludzi. Szybko przejmuje te emocje, nie podważa ich, nie kwestionuje (skoro reagują tak ważne osoby, to znaczy, że tak ma być) i wciela we własne zachowanie na zasadzie naśladownictwa. Trening uprzedzeń i dyskryminacji zachodzi w domu rodzinnym (zwłaszcza jeżeli nasza rodzina należy do grupy uprzywilejowanej), lecz nie tylko. Jest z reguły konsekwentnie wzmacniany przez inne osoby z otoczenia, mass media (zob. też Macrae, Stangor, Hewstone 1999), filmy czy też publiczne wypowiedzi polityków i publicystów. Przejmowaniu negatywnych emocji towarzyszy jednoczesne przyswajanie zasłyszanych stereotypowych przekonań, poglądów, interpretacji i nastawienia wobec grup marginalizowanych. Stereotypów i uprzedzeń uczymy się niezależnie od tego, czy należymy do grupy dominującej czy marginalizowanej. Powszechnym zjawiskiem jest uwewnętrznienie (internalizacja) uprzedzenia przez osoby z grup marginalizowanych. Trening stereotypów, uprzedzeń i dyskryminacji przebiega tak samo naturalnie, jak uczenie się norm postępowania, ról płciowych i nabywanie innych informacji oraz poglądów o świecie. Dziecko przez długi czas nie kwestionuje przekazów odbieranych od dorosłych, stanowiących dlań bezwzględny autorytet (Kohlberg 1969), co znajduje odzwierciedlenie w badaniach, w których obserwuje się zbieżność uprzedzeń rodziców i ich dzieci (Macrae, Stangor, Hewstone 1999). W efekcie dziecko uczy się wrogich reakcji emocjonalnych, pogardliwych określeń i stereotypów, często jeszcze zanim zda sobie sprawę, kim de facto są osoby, których obraźliwe określenia ma już w swoim repertuarze. Kiedy zdolność do logicznego rozumowania u dziecka jest już na tyle rozwinięta, że mogłoby ono swoje stanowisko podać w wątpliwość, to negatywne emocje skojarzone z daną grupą są już na tyle silne, że uniemożliwiają racjonalne spostrzeganie, które pozwoliłoby na skorygowanie stereotypu i postawy na bardziej racjonalne. Wspólny osobom uprzedzonym jest negatywny znak emocji żywionych wobec danej grupy, lecz rodzaj dominujących emocji oraz treść stereotypów może być różna, w zależności od indywidualnych doświadczeń (zob. też Richmond, McKenna 1998).

Efektem socjalizacji do uprzedzeń są dwie nieracjonalne i skrajne tendencje wzmacniające dyskryminację. W pierwszej kolejności jest to „ślepota na ludzką różnorodność”, która skutkuje niedocenianiem faktycznego zróżnicowania ludzi i generuje założenie, że wszyscy są tacy sami. W efekcie przypisujemy innym takie same, jak własne, wartości, motywy postępowania, odczucia i doświadczenia. Przykładem tego typu myślenia jest stwierdzenie: „Wszyscy Polacy kochają papieża”. Druga tendencja to przecenianie różnic między ludźmi, a zatem przypisywanie osobom z grupy postrzeganej jako obca zupełnie innych motywów postępowania, odczuć i doświadczeń. Za przykład może posłużyć np. założenie osoby heteroseksualnej, że „ludzie homoseksualni kierują się w życiu wyłącznie popędem seksualnym”. W rzeczywistości żaden człowiek nie jest ani zupełnie taki sam jak my, ani zupełnie od nas różny.

Samopodtrzymywanie się stereotypów i uprzedzeń – tendencyjne potwierdzanie własnych przekonań

W jaki sposób negatywne emocje powodują, że nasze widzenie rzeczywistości staje się stronnicze i co to znaczy, że uprzedzenia i stereotypy mają samopodtrzymujący się charakter? Przede wszystkim warto wiedzieć, że nie stoją za tym jakieś specyficzne dla uprzedzeń mechanizmy. Na usługach naszych uprzedzeń i stereotypów pozostają jak najbardziej codzienne mechanizmy funkcjonowania ludzkiego umysłu, które w stronniczy sposób przetwarzają wszelkie informacje docierające do nas. Najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy. Nasza tendencyjność nasila się jednak w warunkach zaangażowania emocjonalnego. Ponieważ rdzeniem uprzedzeń są negatywne emocje, to stronniczość widzenia świata będzie tu szczególnie silna.

Otaczająca rzeczywistość w każdym momencie bombarduje nas ogromną liczbą bodźców. Jest ich tak wiele, że choć pozornie są dostępne naszym zmysłom (wzrokowi, słuchowi, węchowi, dotykowi itd.), to nie jesteśmy w stanie ich wszystkich jednocześnie zanalizować. Na przykład rozglądając się przez minutę po obcym pokoju, mamy wrażenie, że wszystko widzimy, jednak po jego opuszczeniu nie potrafimy dokładnie odtworzyć z pamięci układu wszystkich jego elementów, bo nie na wszystko udało nam się zwrócić uwagę.

Funkcjonowanie w świecie wymaga od nas szybkiego reagowania. Aby temu podołać, nasz umysł dokonuje selekcji docierających do nas informacji (Nęcka 1994) i ich interpretacji. Okazuje się, że nie możemy ich zrozumieć i zapamiętać, jeśli nie zestawimy ich z już istniejącymi w umyśle schematami i nie zinterpretujemy sytuacji przez ich pryzmat (Wojciszke 1991). Na przykład nie jesteśmy w stanie zrozumieć i zapamiętać zasłyszanych słów w zupełnie obcym języku. Jeżeli jakiś język jest podobny do takiego, który już znamy, potrafimy czasem wyłowić sens tego, o czym mówi dana osoba. Pojedyncze słowa, których sens rozumiemy, służą nam jako punkt zaczepienia i pozwalają domyślać się, o czym mowa. Nasz umysł reaguje zatem jedynie na zaobserwowane przez nas wycinki rzeczywistości, które uznał w danym momencie za istotne. Tym wycinkom nadajemy subiektywne znaczenie i stosownie do tego reagujemy. Odpowiadamy na własne interpretacje rzeczywistości, a nie na rzeczywistość obiektywną – zbyt złożoną i niejednoznaczną, aby ją w całości ogarnąć. Nasze schematy to źródło oczekiwań wobec otaczającego nas świata i nadawanych mu znaczeń. To schematy decydują o tym, na jakie elementy sytuacji w danym momencie zwrócimy uwagę.

Schematy są zatem niezbędne do funkcjonowania naszego umysłu. Bez nich nie jesteśmy w stanie zrozumieć tego, co się wokół nas dzieje. Schematy wpływają na to, jak zachowamy się wobec obcych osób. Możemy postąpić w różny sposób, w zależności od tego, jak zinterpretujemy, kim są (Jarymowicz 2001). Widząc z okna mężczyznę przyglądającego się przez ogrodzenie naszemu domowi, możemy być przekonani, że to złodziej, który przyszedł na przeszpiegi. Inna osoba może natomiast pomyśleć, że uwagę przypadkowego przechodnia przyciągnął nasz kot polujący na ptaka na balkonie. Pójść za tym mogą odpowiednio zachowania: w pierwszym przypadku baczna obserwacja i czujność, a nawet wezwanie policji, a w drugim – spokojne zajęcie się innymi sprawami. Ta sama sytuacja, a tak różne interpretacje. Uświadamia to niejednoznaczność otaczających nas zdarzeń, które można interpretować na wiele sposobów i subiektywność ich oceny, a także potencjalną szkodliwość posługiwania się schematami wtedy, gdy w danej sytuacji przywołamy schemat niewłaściwy, sztywny lub nieprzystający do rzeczywistości.

Nasze reakcje zależą od tego, jaki w danym momencie zostanie przywołany schemat, czy będzie on właściwy oraz jaka jest jego treść. Gdy sytuacja wymaga działania, nie mamy czasu na rozważanie jej różnych możliwych znaczeń, dlatego z reguły interpretujemy ją w sposób, który w danym momencie najszybciej przychodzi nam do głowy (Lewicka 1991; Wojciszke 1991). Na refleksję możemy sobie pozwolić – i to tylko przy odpowiedniej motywacji – gdy sytuacja nie jest nagląca i możemy bez pośpiechu obserwować i analizować okoliczności (Lewicka 1991). Schemat może pojawić się w naszym umyśle w odpowiedzi na pewne okoliczności sugerujące, że w danej sytuacji to on może być najwłaściwszy, bądź też kiedy zostaje on bezpośrednio przywołany przez nazwę kategorii. Na przykład schemat lekarza może zostać przywołany, gdy podchodzący do nas człowiek ubrany jest w fartuch, z którego kieszeni wystaje stetoskop lub gdy ktoś zapowie nam, że za chwilę podejdzie do nas doktor Kowalski. Czasem też omyłkowo może zostać zaktywizowany niewłaściwy schemat, np. doktor Kowalski nie okaże się lekarzem, lecz doktorem w zakresie filologii polskiej. Innym razem wzbudzona bywa właściwa kategoria (nazwa grupy), lecz jej treść nie przystaje do rzeczywistości. Jeżeli dzieje się tak w wyniku niedostatecznej wiedzy, to w zderzeniu z rzeczywistością schemat ma szansę zostać łatwo skorygowany (Jarymowicz 2001), np. gdy oczekujemy po wizycie u dentysty straszliwego bólu, a tymczasem zastrzyk przeciwbólowy załatwia sprawę, to możemy zmienić przyszłość przyszłości swoje wyobrażenia. Jeżeli jednak za wzbudzonym schematem stoi uprzedzenie, a więc uaktywnia się stereotyp i współwystępująca z nim negatywna reakcja emocjonalna, to nasz umysł zrobi wszystko, aby potwierdzić pierwotne negatywne nastawienie (Jarymowicz 2001; Kurcz 2001; Lewicka 1991; Wojciszke 1991).

Stereotypy to źródło odgórnych ocen i oczekiwań, a nasz umysł potwierdza je w sposób odbiegający od standardów naukowości. Okazuje się, że gdy tworzymy własne opinie na jakiś temat, to przeceniamy z reguły udział obiektywnych przesłanek, a nie doceniamy udziału własnych subiektywnych interpretacji tego, co obserwujemy(Wojciszke 1991). W ten sposób wytwory własnego umysłu traktujemy jako faktyczne dane. Własne opinie sprawdzamy przy tym stronniczo, chcąc je (nieświadomie) potwierdzić, czasami nawet za wszelką cenę.

Tendencyjnego potwierdzania własnych przekonań możemy dokonywać na dwóch poziomach (za: Wojciszke 1991):

a) subiektywnym – kiedy manipulujemy docierającymi do nas informacjami, a dowody na słuszność naszych przekonań istnieją tylko w naszym umyśle, choć myślimy, że są obiektywne

b) zobiektywizowanym – opisane wcześniej „samospełniające się proroctwo”; nieświadomie zachowujemy się tendencyjnie wobec osoby z nielubianej grupy, tzn. zgodnie z naszymi odgórnymi oczekiwaniami. Wywołujemy w ten sposób oczekiwane zachowanie i zyskujemy pewność, że istnieją zewnętrzne dowody na słuszność naszych przekonań. W dodatku owe dowody mogą być zaobserwowane również przez inne osoby i wzmocnić również ich stereotypowe przekonania na temat danej grupy.

Na poziomie subiektywnym tendencyjnie manipulujemy informacjami na wiele różnych sposobów (zob. też Jarymowicz 2001; Kurcz 2001; Lewicka 1991; Wojciszke 1991):

1. Świadomie unikamy informacji, które są sprzeczne z naszymi oczekiwaniami i aktywnie poszukujemy tych, które są z nimi zgodne.

Przykład:

„Znów jakaś feministka w telewizji twierdzi, że istnieją nierówności kobiet i mężczyzn na rynku pracy. Lepiej przełączę kanał, bo tylko się zdenerwuję.”.

„O proszę, właśnie leci program o tym, jakie szkody wywołuje praca zawodowa kobiet w rodzinie. Tak, ten program chętnie obejrzę.”.

2. Łatwiej dostrzegamy i zapamiętujemy te informacje, które pasują do naszego poglądu, a nie dostrzegamy lub zapominamy o tych, które są z nim sprzeczne.

Przykład:

„Geje natarczywie podrywają heteroseksualnych mężczyzn. Dobrze to wiem, bo sam dwa razy tego doświadczyłem.”.

Przyjmijmy, że mężczyzna w ciągu ostatnich dziesięciu lat stykał się dziesięcioma homoseksualnymi mężczyznami dziennie, nie wiedząc o tym (w autobusie, na ulicy, w sklepie, w urzędzie, w pracy czy na zabawie).z. Daje to w sumie trzydzieści sześć i pół tysiąca mniej lub bardziej przelotnych kontaktów z gejami. Dwóch z nich go podrywało, podczas gdy pozostałe trzydzieści sześć tysięcy czterysta dziewięćdziesiąt osiem przypadków pozostało niezauważonych. Mężczyzna ten nigdy nie brał pod uwagę, że nagminnie napotykał gejów w przeróżnych sytuacjach życiowych. Dostrzegł ich tylko dwa razy: gdy ich zachowanie wzbudziło w jego umyśle schemat homoseksualnego mężczyzny. W ten sposób doszło do subiektywnego, choć bez pokrycia w rzeczywistości, potwierdzenia jego przekonania o natarczywości gejów wobec heteroseksualnych mężczyzn.

3. Interpretujemy napływające informacje w taki sposób, aby nasza (negatywna) ocena obserwowanych zjawisk pozostała zgodna z pierwotnym nastawieniem.

Kurcz (2001) daje dobry przykład dwóch różnych interpretacji poprzez odpowiednie nazwanie dokładnie tej samej cechy: powściągliwości w wydawaniu pieniędzy. W odniesieniu do nielubianej grupy obcej cechę tę chętniej nazwiemy „skąpstwem” („Ci Kowalscy spod dziewiątki są skąpi.”). W grupie własnej lepiej nazwać ją „oszczędnością” („My jesteśmy oszczędni i gospodarni.”).

Możemy też stronniczo i arbitralnie orzekać o kierunku zależności między obserwowanymi zjawiskami, aby zracjonalizować nasze uprzedzenia. Często bywa tak, gdy obserwujemy skutki samospełniającego się proroctwa i wskazujemy je jako przyczyny naszej niechęci, np. „Nie będę poważnie traktować feministek, bo są agresywne i opryskliwe.”. Nie przychodzi nam do głowy, że bylibyśmy bliżej prawdy, gdybyśmy powiedzieli: „Feministki bywają opryskliwe wówczas, gdy są traktowane z wrogością przez otoczenie, a sprawy, które uważają za ważne, są publicznie wyśmiewane i lekceważone.”. Czy naprawdę opryskliwe reagowanie w podobnej sytuacji jest wyłączną domeną feministek?

4. Jeżeli nie możemy uciec od dostrzeżenia informacji, która kłóci się z naszym poglądem, staramy się podważyć jej wiarygodność.

Przykład:

„Przedstawiciel żydowskiej organizacji insynuował w wywiadzie do gazety, że w Polsce rozpowszechniony jest antysemityzm i że są na to liczne dowody naukowe. Toż to jawne kłamstwo! Słów Żyda nie będziemy traktować poważnie. Wiadomo przecież, kto prowadzi te całe badania i czyje interesy ma na względzie!”.

5. Jeżeli nie potrafimy podważyć wiarygodności informacji, która kłóci się z naszym poglądem, to chętnie traktujemy ją jako wyjątek od reguły.

Przykład:

„Nie zatrudnię przecież osoby w wieku 50 lat. Jej wiedza odzwierciedla stan z lat osiemdziesiątych, a ja potrzebuję ludzi dysponujących najnowszą wiedzą.”.

„Nie zgadzam się z tobą. Rok temu zatrudniłam pięćdziesięciolatkę i muszę ci powiedzieć, że jest niezwykle doświadczoną profesjonalistką, która osiąga sukcesy i którą poleciłabym każdemu.”.

„Bardzo możliwe, że naprawdę trafiła ci się perełka. Jednak cała reszta nadaje się tylko na emeryturę.”.

6. Gdy szukamy w pamięci dowodów na prawdziwość naszego poglądu, selektywnie przypominamy sobie tylko takie informacje, które są z nim zgodne, a nawet wytwarzamy w umyśle wspomnienia faktów pasujących do schematu, których w ogóle nie było, a trudno nam sobie przypomnieć fakty, które przeczą naszym schematom.

Przykład:

„Niepełnosprawni wcale nie chcą żadnej integracji, ciągle siedzą w domu. Wyszliby do ludzi, to by mieli integrację. Choćby ta niewidoma kobieta z drugiego piętra z mojego bloku – nigdy nie wychodzi z domu. Tak samo ten kuzyn Mateusza. Też siedzi w domu i nigdzie nie chodzi. Sami chcą się izolować.”. Osoba przywołuje z pamięci tylko te sytuacje, które potwierdzają jej schemat. Co więcej, wytwarza w swojej pamięci fałszywe dane, bo w rzeczywistości Mateusz opowiadał, że jego kuzyn większość czasu siedzi w domu, dlatego, że porusza się na wózku i mieszka sam na trzecim piętrze w domu bez windy, w związku z tym najczęściej nie ma możliwości wydostania się z mieszkania. Osoba uprzedzona nie przypomina sobie informacji, że kuzyn Mateusza chciałby móc wychodzić częściej i przypisuje mu chęć izolowania się od innych.

Na koniec przykład samospełniającego się proroctwa. Oto jak może prowadzić rozmowę z homoseksualną kobietą młodzieniec, który postanowił sprawdzić, czy prawdą jest to, co słyszał, że lesbijki nienawidzą mężczyzn:

  • „…po prostu nie spotkałaś jeszcze właściwego mężczyzny!
  • Daj spokój! Powtarzam ci przecież, że mężczyźni mnie nie interesują.
  • Mówię ci: poznasz jakiegoś fajnego chłopaka, to przekonasz się, co może ci dać prawdziwy seks. Wyjdziesz za mąż, urodzisz dzieci i ci przejdzie.
  • W ogóle nie słuchasz, co do ciebie mówię.
  • Adam mówi, że chętnie ci to udowodni osobiście. Prosi cię o numer telefonu, hehe…
  • Odczep się ode mnie! Odczepcie się obaj, raz na zawsze!
  • No tak, od początku mu mówiłem, że lesbijki nienawidzą mężczyzn.”.

Mężczyzna wierzący w stereotyp nie widzi, że sam wywołał taką reakcję swojej rozmówczyni. Dostrzega tylko jej zachowanie, które przyjmuje jako dowód słuszności własnych przekonań. Oczekiwane zachowanie w ogóle nie wystąpiłoby, gdyby mężczyzna nie stał się jego przyczyną. Natomiast postronny obserwator może również odnieść to samo wrażenie, że rzeczywiście lesbijki nienawidzą mężczyzn.

Wszystkie opisane powyżej mechanizmy zachodzą nieświadomie. W efekcie zyskujemy przekonanie, że mamy obiektywne dowody na słuszność naszych postaw wobec danej grupy. Dlatego też nie jesteśmy skłonni do ich zmiany. Mamy poczucie, że są one słuszne i racjonalne. W ten oto sposób można wyjaśnić przyczyny niezwykłej trwałości stereotypów i uprzedzeń.

Podsumowując, omówione mechanizmy są odpowiedzialne za samopodtrzymywanie się uprzedzeń. Nie wynikają z naszej złośliwości, złej woli czy głupoty, jak mogłoby się wydawać. Są efektem ubocznym działania niedoskonałego umysłu ludzkiego, który jest niezdolny do ogarnięcia całej złożoności świata. Mechanizmy te działają silniej w warunkach zaangażowania emocjonalnego, a więc są szczególnie powiązane z naszymi stereotypami i uprzedzeniami. Nie da się wyeliminować tych prawidłowości funkcjonowania umysłu. Najlepszy efekt przeciwdziałania dyskryminacji dałoby się osiągnąć poprzez zapobieganie skojarzeniu przez kolejne pokolenia negatywnych emocji z grupami społecznymi, które są dyskryminowane, a więc przeciwdziałać powstawaniu emocjonalnego jądra uprzedzenia, które napędza wszystkie tendencyjne procesy, poprzez systematyczną edukację antydyskryminacyjną, w tym uświadamianie działania tych mechanizmów. Uprzedzenia, gdy już powstaną, żyją własnym życiem, spontanicznie rozsiewając się w toku komunikacji społecznej, stąd ich eliminacja jest bardzo trudna i może zająć wiele pokoleń.

Przeciwdziałanie stereotypom, uprzedzeniom i dyskryminacji

  • Aby przeciwdziałać stereotypom, uprzedzeniom oraz dyskryminacji bezpośredniej i pośredniej, warto m.in.:
  • zwiększać widzialność grup dyskryminowanych poprzez kampanie społeczne
  • zwiększać świadomość w zakresie funkcjonawania mechanizmów dyskryminacji wśród samych defaworyzowanych grup, którym łatwiej będzie przypominać otoczeniu o własnych prawach
  • podejmować na poziomie indywidualnym i organizacyjnym formalne kroki w wypadku ujawnienia dyskryminujących przepisów, wprowadzać zapisy antydyskryminacyjne i konsekwentnie reagować, gdy nie są egzekwowane oraz dbać o udział przedstawicielstw grup dyskryminowanych w tworzeniu przepisów antydyskryminacyjnych
  • nagłaśniać w mediach ujawnione przypadki dyskryminacji (w tym dyskryminacji pośredniej), podjęte interwencje i ich rezultaty – tego typu akcje mają walor edukacyjny, gdyż podnoszą świadomość społeczeństwa, a ich pozytywne efekty oddziałują na szerszą skalę niż interwencje nienagłośnione– wprowadzać edukację antydyskryminacyjną i podnosić świadomość społeczną w różnych środowiskach: ludzi odpowiedzialnych za politykę antydyskryminacyjną na szczeblu państwowym i lokalnym, edukatorów, a także ogół społeczeństwa, szczególnie dzieci i młodzież
  • zwiększać dostępność źródeł informacji sformułowanych prostym i zrozumiałym językiem na temat sytuacji osób z grup dyskryminowanych
  • w działalności edukacyjnej koncentrować się na wyjaśnianiu mechanizmów oraz skutków uprzedzeń i dyskryminacji, a także w miarę możliwości uciekać się do takich form podnoszenia społecznej świadomości, które bazują raczej na uczeniu się przez doświadczenie i wyciąganiu z tego wniosków niż na suchym podawaniu wiedzy teoretycznej (a więc odwoływaniu się jedynie do rozumu), które z reguły samo w sobie nie jest czynnikiem dostatecznie motywującym do modyfikacji dyskryminacyjnych zachowań

Wpływ stygmatyzacji na jej ofiary

Stygmatyzacja społeczna, czyli społeczne napiętnowanie ze względu na przynależność grupową, wywiera wpływ na funkcjonowanie psychiczne, społeczne i poznawcze osób należących do grup stygmatyzowanych. Często zachowania będące jej wynikiem są następnie przypisywane „naturze” osób z grup dyskryminowanych, interpretowane jako przejaw złej woli i rezultat patologiczności danego środowiska, a następnie wskazywane jako dowód słuszności społecznych uprzedzeń. Gordon Allport (1958) w swojej książce „The nature of prejudice” opisał piętnaście typów zachowań występujących u osób z grup dyskryminowanych. Prawidłowości zaobserwowane przez Allporta występują powszechnie wśród ludzi z różnych grup padających ofiarą dyskryminacji. Należy podkreślić, że u jednej osoby nie muszą występować wszystkie z nich, nie muszą one też występować u każdej osoby stygmatyzowanej. Opisane przez Allporta możliwe konsekwencje stygmatyzacji są następujące:

1. Obsesyjny niepokój.

To nieustająca czujność i poczucie zagrożenia, obawa przed obrazą lub upokorzeniem w sytuacjach społecznych. Znaczne wyczulenie i podejrzliwość w kontakcie z grupą dominującą mogą spowodować, że nawet niewinne zachowania członków grupy większościowej bywają mylnie interpretowane jako atak i wywołują reakcję emocjonalną, w tym poczucie krzywdy lub niesprawiedliwości. Z badań wynika, że szczególnie wyczulone i podatne na tego typu błędy są osoby silnie utożsamiające się z grupą stygmatyzowaną (Major, Quinton, Schmader 2003) w kontakcie z osobami postrzeganymi jako osoby należące do grupy dominującej, w której często występują uprzedzenia. Wówczas skłonne są np. przeceniać udział uprzedzenia w formułowanych przez członków grupy dominującej negatywnych opiniach na swój temat i niedoceniać uwarunkowań tych opinii wynikających z cech czy zachowań indywidualnych.

2. Wyparcie się przynależności do prześladowanej grupy.

To zachowania członków grup stygmatyzowanych, które w kontakcie z grupą dominującą mają – bezpośrednio lub pośrednio – odsunąć podejrzenia, że dana osoba należy do grupy stygmatyzowanej. Oczywiście tego mechanizmu nie mogą zastosować osoby, których przynależność do dyskryminowanej grupy jest łatwo rozpoznawalna. Do mechanizmów obronnych tego rodzaju należą opowiadanie i śmianie się z obraźliwych żartów na temat własnej grupy, przytakiwanie krzywdzącym stereotypom, bezpośrednie zaprzeczanie przynależności do stygmatyzowanej grupy itd. Takie zachowania mają chronić przed negatywnymi konsekwencjami upublicznienia stygmatyzującej tożsamości, lecz mogą rodzić poczucie winy ze względu na poczucie nielojalności wobec samego siebie i własnej grupy.

3. Wycofanie i pasywność.

Niektóre osoby mogą tłumić prawdziwe potrzeby i uczucia oraz przyjąć do wiadomości „swoje miejsce w szeregu”. Tego typu tendencje asymilacjonistyczne to sposób na przetrwanie w spokoju, który może owocować pewnego rodzaju protekcją ze strony grupy większościowej. Zachowania mogą wyrażać pogodzenie się z losem, lecz w wyobraźni mogą pojawiać się marzenia o lepszym losie.

4. Błaznowanie.

Niektórzy członkowie grup stygmatyzowanych swoim zachowaniem mogą przedstawiać swoją grupę w sposób karykaturalny ku uciesze grupy uprzywilejowanej. Żartowanie z siebie może być sposobem na zyskanie pobłażliwej aprobaty ze strony przedstawicieli grupy uprzywilejowanej, w myśl zasady, że jeśli da się im powód do śmiechu, to przynajmniej w mniejszym stopniu narazi się na agresję. Tego typu autoironia nie musi ujawniać się tylko w kontakcie z grupą dominującą, lecz może pojawiać się również wewnątrz dyskryminowanej społeczności i może mieć na celu oswojenie czy obrócenie w żart stereotypów przez odgrywanie ich w zachowaniu w sposób wyolbrzymiony, aby wspólnie, we własnym gronie, je ośmieszyć.

5. Zacieśnianie więzi wewnątrzgrupowych.

Doświadczanie krzywdy jest bardziej znośne, jeśli można się podzielić własnymi odczuciami z osobami rozumiejącymi, które czują podobnie. We własnej społeczności można być w pełni sobą, zyskać akceptację i poczucie bezpieczeństwa, których często brakuje w otaczającym świecie.

6. Chytrość i przebiegłość.

U niektórych osób reakcją na stygmatyzację może być pragnienie odwetu za prześladowania, a więc czynienie małych złośliwości wobec osób z grupy uprzywilejowanej.

7. Identyfikacja z grupą dominującą, nienawiść do siebie i własnej grupy.

Występuje, gdy dana osoba postrzega własną grupę oczami grupy uprzywilejowanej. Wówczas działa na niekorzyść własnej grupy, od której zdecydowanie się odcina.

8. Agresja przeciwko grupie własnej.

Stosowanie rozróżnień wewnątrzgrupowych jest częstą drogą do uwolnienia siebie od poczucia odpowiedzialności za nienawiść ze strony grupy dominującej wobec własnej grupy. Ten mechanizm polega na dzieleniu własnej grupy na jej dobrych i złych przedstawicieli. Do dobrych zalicza się siebie, natomiast złych obarcza się odpowiedzialnością za panujące w społeczeństwie uprzedzenia i za własne cierpienie.

9. Uprzedzenia wobec grup obcych.

Traktowanie członków innych grup stygmatyzowanych tak samo, jak jest się traktowanym przez grupę dominującą. Allport uważał to zjawisko za efekt stygmatyzacji. Uprzedzenia wobec innych grup nie wydają się jednak same w sobie efektem stygmatyzacji, lecz takiego samego treningu społecznego, który jest źródłem uprzedzeń wobec własnej grupy. Można raczej mówić o tym, że przykre położenie osób stygmatyzowanych nie musi prowadzić do refleksji skutkującej eliminacją własnych uprzedzeń wobec innych grup. Będąc członkiem prześladowanej grupy, łatwo sobie uświadomić, że stereotypy na własny temat są nieprawdziwe i krzywdzące, lecz równie trudno uświadomić sobie nietrafność wyuczonych stereotypów na temat innych grup. Za podtrzymywaniem tych stereotypów stoi mechanizm tendencyjnego potwierdzania hipotez.

10. Wzajemne zrozumienie.

To zjawisko odwrotne do opisanego powyżej. Część osób stygmatyzowanych ze względu na przynależność grupową może sympatyzować i wspierać inne dyskryminowane grupy.

11. Odpieranie i wojowniczość.

Odpowiedzią na niesprawiedliwe ataki może być opór lub agresja przeciwko źródłu cierpienia. Może przybierać bardziej lub mniej konstruktywne formy. Konstruktywną formą wykorzystania tego mechanizmu oporu jest na przykład zorganizowana działalność społeczna, edukacyjna i polityczna osób działających na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji wobec określonej grupy.

12. Wzmożony wysiłek.

Niektóre osoby mogą w obliczu stygmatyzacji podwajać wysiłki w dążeniu do sukcesu w wybranej dziedzinie, aby udowodnić sobie i światu własną wartość.

13. Staranie się o zewnętrzne atrybuty wysokiej pozycji społecznej.

To inny, bardziej powierzchowny, sposób kompensowania przez niektóre osoby poczucia niższości wynikającego ze stygmatyzacji.

14. Neurotyzm.

Tak nazwał Allport wszelkiego rodzaju problemy emocjonalne i psychologiczne osób stygmatyzowanych, wynikające bądź z nieakceptacji siebie, bądź z braku akceptacji ze strony społeczeństwa. Osoby stygmatyzowane mogą odczuwać nienawiść do siebie, popadać w problemy z narkotykami lub alkoholem, cierpieć na zaburzenia emocjonalne. Może je osłabiać psychicznie lęk, życie w ciągłym napięciu, poczucie zagrożenia czy też odrzucenie ze strony otoczenia.

15. Samospełniające się proroctwo.

Allport opisywał powyższe efekty jako zachowania, które mogą utrwalić się w osobowości. W rzeczywistości jednak większość z nich ma charakter sytuacyjny. Proste doświadczenia stosowane przez autorkę niniejszego rozdziału podczas grupowych zajęć poświęconych przeciwdziałaniu homofobii dowodzą prawdziwości tej tezy. Doświadczenie symulacyjne, polegające na wczuciu się przez uczestników i uczestniczki w psychologiczny stan społecznej opresji, w ciągu dosłownie kilkunastu sekund wyzwala cały wachlarz opisanych przez Allporta reakcji, będąc jednocześnie źródłem cennych refleksji dla osób biorących udział w doświadczeniu.

Niniejszy rozdział miał na celu zobrazowanie społecznych i psychologicznych mechanizmów funkcjonowania stereotypów, uprzedzeń i dyskryminacji oraz ich wpływu na osoby należące do grup dyskryminowanych. Warto podkreślić, że przeciętna osoba nie ma świadomości funkcjonowania tych mechanizmów, a jeśli przy tym nie należy do grupy stygmatyzowanej ze względu na określoną cechę, to nie ma zazwyczaj wglądu w specyficzną sytuację ludzi, którzy do niej należą. W związku z tym uprzedzony umysł nie jest w stanie spontanicznie zrewidować dyskryminujących, nieracjonalnych założeń, które danej osobie wydają się racjonalnie uzasadnione. Uświadomienie sobie istnienia opisanych mechanizmów, to pierwszy krok do bliższego przyjrzenia się swoim własnym uprzedzeniom. Przy odpowiedniej motywacji – może prowadzić do podjęcia dalszych działań ukierunkowanych na ich zredukowanie. Dla osób zajmujących się przeciwdziałaniem dyskryminacji znajomość zanalizowanych mechanizmów to obowiązkowa wiedza, w oparciu o którą można projektować efektywne strategie antydyskryminacyjne.

Obszerne fragmenty niniejszego rozdziału zostały opracowane w oparciu o własną rozprawę doktorską pt. Psychospołeczne korelaty homofobii (Bojarska-Nowaczyk 2005). Wcześniejsza wersja niniejszego tekstu ukazała się w publikacji Przeciwdziałanie dyskryminacji. Pakiet edukacyjny dla trenerów i trenerek, wydanej pod redakcją Michała Pawlęgi przez Stowarzyszenie Lambda Warszawa.

Bibliografia

Allport G.W., The Nature of Prejudice,Anchor Books, Nowy Jork 1958.

Aronson E., Wilson T.D., Akert R.M., Psychologia społeczna. Serce i umysł, Zysk i Spółka, Poznań 1997.

Bojarska-Nowaczyk K., Psychospołeczne korelaty homofobii, rozprawa doktorska, Uniwersytet Gdański, Gdańsk 2005.

Carbado D.W., Straight out of the Closet, „Berkeley Women’s Law Journal” 2000, nr 15.

Gonsiorek J.C., Rudolph J.R., Homosexual Identity: Coming out and Other Developmental Events, [w:] J.C Gonsiorek, J.Weinrich (red.), Homosexuality: Research Implications for Public Policy, Sage Publications, Thousand Oaks 1991, s. 161-176.

Herek G.M., Stigma, Prejudice and Violence against Lesbians and Gay Men, [w:] J.C. Gonsiorek, J.D. Weinrich (red.), Homosexuality: Research Implications for Public Policy, Sage Publications, Newbury Park 1991, s. 60-80.

Jarymowicz M., W poszukiwaniu przesłanek sztywności stereotypów, [w:] M. Kofta, A. Jasińska-Kania (red.), Stereotypy i uprzedzenia. Uwarunkowania psychologiczne i kulturowe, Scholar, Warszawa 2001, s. 3-25.

Kleinman S., Why Sexist Language Matters, „Qualitative Sociology” 2002, nr 25(2), s. 299-304.

Kohlberg L., Stages in the Development of Moral Thought and Action, Holt Rinehart and Winston, Nowy Jork 1969.

Kurcz I., Zmiana stereotypów: jej mechanizmy i granice, [w:] M. Kofta, A. Jasińska-Kania (red.), Stereotypy i uprzedzenia. Uwarunkowania psychologiczne i kulturowe, Scholar, Warszawa 2001, s. 3-25.

Lewicka M., Czy jesteśmy racjonalni?, [w:] M. Kofta, T. Szustrowa (red.), Złudzenia, które pozwalają żyć. Szkice z psychologii społecznej, PWN, Warszawa 2001, s. 15-66.

Macrae C.N., Stangor C., Hewstone M., Stereotypy i uprzedzenia. Najnowsze ujęcie, tłum. A. Nowak, A. Kacmajor, M. Kacmajor, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2000.

Major B., Quinton W.J., Schmader T., Attributions to Discrimination and Self-Esteem: Impact of Group Identification and Situational Ambiguity, „Journal of Experimental Social Psychology” 2003, nr 39, s. 220-231.

Nęcka E., Inteligencja i procesy poznawcze, Impuls, Kraków 1994.

Richmond J.P., McKenna H., Homophobia: an Evolutionary Analysis as Applied to Nursing, „Journal of Advanced Nursing” 1998, nr 28 (2), s. 362-369.

Weigl B., Stereotypy i uprzedzenia, [w:] J. Strelau (red.), Psychologia. Podręcznik akademicki, tom 3, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2000.

Wojciszke B., Korzystanie z danych i pseudodanych przy poznawaniu ludzi, [w:] M. Kofta, T. Szustrowa (red.), Złudzenia, które pozwalają żyć. Szkice z psychologii społecznej, PWN, Warszawa 2001, s. 67-102.

Źródło: 
„Jak zorganizować wydarzenie antydyskryminacyjne. Podręcznik działań w społecznościach lokalnych.”, redakcja Dajana Denes, Stowarzyszenie Lambda Warszawa i Stowarzyszenie Otwarte Forum, Warszawa 2009.